środa, 14 listopada 2012

Co mnie spotkało smutnego

        Jestem na dużym forum i jeden z często odwiedzanych wątków nosi taki właśnie tytuł - co mnie spotkało smutnego. I ja sobie teraz po przemyśleniach odpowiadam - nic smutnego mnie nie spotkalo. Żyję. Jestem. Ludzi ciągle spotyka COŚ. Innym wątkiem na tym samym forum, równie często odwiedzanym jest naturalnie wąrtek - co mnie spotkało radosnego.
       A w ogóle najważniejsze że jeszcze jesteśmy, że przed nami jeszcze jest trochę czasu. Jak go zagospodarujemy w dużej mierze zależy od nas samych ale przecież nie tylko. Naszym życiem i tak  rządzi przypadek.

       Dawno nie pisałam i myślałam, że już nigdy niczego nie napiszę na blogu bo nic ciekawego nie robię, nic się nie dzieje, ciągle jestem sama i ogólnie nudy, panie, nudy.
A,  mam nowego kota. Przyplątał się. Toto ma na imię. Wiem, wiem, Toto powinien byc psem ale u mnie jest kotem. Pomaga mi zdrowieć psychicznie. Tak mi wyszło z przemyśleń, że nie byłam ostatnio całkiem zdrowa. Juz mi lepiej. Dowodem na polepszenie zdrowia psychicznego jest fakt, że kupiłam sobie  porządną, ciężką i drogą patelnię nie odczuwając przy tym wyrzutów sumienia i obawy, że umrę z głodu na skutek własnej rozrzutności. I wesoły kubeczek do herbaty sobie kupiłam z cieniutkiej porcelany i staram się nie być ponura.
Głupoty opowiadam.
Chcę po prostu dać znać wszystkim, którzy się o mnie troszczyli, martwili się  albo  pamiętali, że gdzieś istnieję, że pewnie coś sie ze mną dzieje a nie wiedzieli - co. Idzie ku lepszemu, tak sądzę.
Dziekuję Wam.


23 komentarze:

  1. Toto wygląda jak moja Kićka :)
    Uściski Tosiu!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego dobrego Maryno! Jak najwięcej wesołych herbatek z wesołego kubeczka Ci życzę ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze że jesteś. Przytulam i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymasz się. Będzie dobrze :) A Toto wiedział, gdzie się przybłąkać. Cudny jest, jak zaczarowany :) A ja podziwiam Twoje przepiękne hoje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tosiu, pogodzenie się z samym sobą trwa... Patelnia, Toto, wesoły kubeczek to już dobre znaki!
    Cierpliwe poczekam na kolejne :)
    Bez przymusu, wszystko w swoim czasie! Pozdrawiam :) J.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień dobry!
    Wiej dobry wietrze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj, kochana. Tyle razy myślałam o Tobie. Tak dobrze, że się odezwałaś. Cudownie, że wracasz do formy, każdy ból musi minąć, potrzeba tylko czasu...Pozdrowienia serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marynko, właśnie wczoraj myślałam o Tobie.
    Cieszę się, że już troszkę lepiej.
    A ja ostatnio porozbijałam wszystkie swoje ulubione kubki i filiżanki - jakąś serię miałam ;).
    Trzymaj się cieplutko i wpadaj tu czasem :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje myśli też krążą czasem dookoła Ciebie, cieszę się że się odezwałaś! Toto jest piękny taki lśniąco czarny! Niech stały kierunek "ku lepszemu" się utrzymuje!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, Tosiu ;)
    Wczoraj wieczorem poczułam, ze MUSZĘ napisać do Ciebie... Intuicja?
    Ściskam najczulej

    OdpowiedzUsuń
  11. Tosiu kochana... jak zaparzysz herbatę w tym ślicznym kubku, a Toto uwali się w pobliżu to pobądź z nami myślą.

    Bardzo Cię lubię, wiesz o tym?
    I nie będę Ci się narzucać - pisz, bo wiem, że to samo przyjdzie. Odpoczywaj utulona, smaż na tej patelni same łakocie.
    Tylko daj znać raz na jakiś chociaż czas, że jes w porządku. A gdybyś czegoś potrzebowała - pisz - to nasze blogowisko jest pełne dobrych dusz
    Buziaki i uśmiechy :))))) Ci ślę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Tosia, cieszę się z każdej nutki optymizmu Twojego wpisu. Będzie tylko lepiej!
    ps. Wciąż wspominam Twoje ciastka jakie mi kiedyś upiekłaś - Kochana jesteś wiesz?!

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak Cię ściskam kochana!!!!!!!!!!
    Dziś jest radosny dzień!
    Bo w końcu NAPISAŁAŚ!
    Buziaki posyłam i głaski dla Toto :**

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że jesteś. Pozdrawiam serdecznie.Miziaki dla Toto. Babcia Ala

    OdpowiedzUsuń
  15. Opowiadaj głupoty, opowiadaj!
    Toto wyglada jak klon hrabianki Nocki ( kotka mojego syna zameldowana u córki :))
    Miau, mizaki dla Was objoga i reszty sfory.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tosiu - to teraz na nowej patelni usmaż słodkie placuszki, zajadaj je ze smakiem, popijając wonną herbatą z Totem na kolanach.

    Dobrze, że się odezwałaś :-)
    Brakowało mi Ciebie bardzo.
    Buziole :-***

    OdpowiedzUsuń
  17. Cieszę się, że dobre wiatry i tu Cię przywiały:) będzie coraz więcej rzeczy budziło się z letargu, cieszyło Cię jak ten nowy kubeczek:) Ściskam serdecznie:)ale wiesz o tym:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze,że odezwałaś się po długim czasie.Często zaglądam na twój blog,miałam podobne smutne przeżycie,rozumiem twój żal,pomalutku otrząsnęłam się i jestem,trzeba żyć dalej i tak jak piszesz cieszyć się każdym dniem.Witaj więc znowu. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Koty są "lekiem na całe zło". Wracaj szybko.

    OdpowiedzUsuń
  20. wreszcie!!!
    cieszę sie że wróciłaś,powolutku i pokażesz jak się ma twoja hoja i inne kwiaty...
    buziole

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochany kotek!
    Pochwal się również tym kubeczkiem! Małe radości w życiu są chyba najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  22. Maryno
    Założyłam bloga i chciałam koniecznie zaznaczyć swoją obecność tutaj i zapewnić Cię że "jeszcze w zielone gramy "
    Serdeczności i uściski najmocniejsze ślę

    OdpowiedzUsuń