niedziela, 7 listopada 2010

Czerwono


Bardzo chcę znierzyć sie z prawdziwym wyzwaniem czyli uszyciem narzuty o wdzięcznej nazwie Czerwowne słoneczka. Nie będę pokazywała pierwowzoru. Ci, którzy "są w temacie" wiedza o co chodzi, dla innych będzie to niespodzianka. Wzór jest może nie tak trudny ile pracochłonny i wymagający ogromnej staranności. Efekt jak zwykle w zszywankach niepewny.

Do uszycia tej narzuty potrzebne są tkaniny w podobnej kolorystyce, w tym akurat przypadku czerwone i żółte. Nie miałam w swoich zapasach wystarczającej ilości czerwieni i żółtości, poprosiłam znajome dziewczyny o pomoc i nie zawiodłam się. Na zdjęciu efekt akcji pomocowej i to jeszcze nie jej koniec. Wiem, że w drodze są następne koperty z kawałkami słoneczkowych tkanin. 

Bardzo, bardzo Wam dziękuję. Każda przesyłka sprawia mi ogromną radość. 

Szalik i mitenki jadą do Warszawy do Sini.  Oby się, kochana, dobrze sprawowały.


czwartek, 4 listopada 2010

Blogger's Quilt Festival

My friend encouraged me to take part in:

All the details about Blogger's Quilt Festival you'll find HERE.

I'll show my favourite quilt Summer afternoon:


I really enjoyed sewing and quilting Summer afternoon: I felt almost like I was sewing this quilt sitting on the beach... I felt the breeze on my cheeks and a sand under my feet... I wish I could give you the emotions which I felt that day!

Patchwork and quilting bring me to another, better world - and what are your emotions while sewing?

Już zimowo







Uszyłam te choinki już dość dawno jako projekt zimowego wywania w Patchworkowej Gwieździe
Nie mogłam pokazac ich wcześniej, takie są zasady panujące wśród autorek bloga. Teraz juz mogę, wyzwanie zostało ogłoszone.
Zielone choinki (?) moga byc podkładkami pod filiżanki świątecznej kawy. Kolorystycznie do niej pasują. Wezmę je na Jarmark Rzeczy Ładnych do Chorzowa wraz z innymi "wyrobami".
Nie kończę zielonej narzuty, przesłałam zdjęcia klientce, czekam na opinię.

Przedpołudniowe godziny wykorzystuję na szycie. W domu panuje spokój, radiowa Trójka dostarcza mi rozrywki, zwierzęta śpią i tylko wizyta listonosza koło południa podrywa nas do dzikiego biegu do furtki. Dostaję prawie codziennie grube koperty zawierające dowody sympatii moich koleżanek - czerwone i żółte tkaninki. Ale o moim ostatnim szaleństwie związanym ściśle z tymi przesyłkami napiszę w następnym poście.

środa, 3 listopada 2010

Zielono



Szyję kolejną narzutę z takiego zestawu tkanin



Zamówiono pracę systemem "zamów podobne" w galerii internetowej. Nie przepadam za tego rodzaju zleceniami, trochę to nudne. Wolałabym szyć cos nowego, ale .... klient nasz pan.
Najgorsze jest to, że szyjąc nie wiem, czy narzuta spełni oczekiwania klientki. Mam jednak nadzieję że nie zawiodłam. Miało być spokojnie, zielono i optymistycznie.
A co wyjdzie? Zobaczymy.

środa, 27 października 2010

50






Już dość dawno postanowiłam, że pięćdziesiątego obserwatora mojego bloga nagrodzę. Czymże ja mogę nagrodzić? Wiadomo - własnym "produktem". Niech to więc będzie poduszka. Do wyboru, nie znam upodobań kolorystycznych mojego pięćdziesiatego obserwatora, czyli Anirozelli
Nie sądziłam, o czym zreszta pisałam na początku, że w ogóle moje robótki a przy okazji i ja sama, kogoś zainteresują.

Bardzo, bardzo serdecznie dziekuje za życzenia, gratulacje i miłe słowa.

Nie śmiem marzyć, że grono obserwatorów sięgnie setki, ale jeżeli tak sie stanie, to juz tylko narzuta wchodzi w grę.

sobota, 23 października 2010

Rozdawajka i ...



Jeżynowe bezpalcowce i szalik. Zasady takie jak wszędzie - komentarz pod tym postem i umieszczenie wzmianki na swoim blogu albo adres internetowy. Zapraszam serdecznie w terminie do 6 listopada. Okazja jest, a jakże.
Oto ona.




Legalizacja istniejącego stanu rzeczy, nic więcej. Ale powód do losowania prezentu wystarczający.

piątek, 15 października 2010

Nigdy więcej i jeż



Wydawało mi się takie proste. Uszyłam niesiona falą entuzjazmu i wiarą we własne umiejętności. Wyszło, co wyszło. Nigdy więcej za żadne kosmetyczki, torebki, torebeczki się nie wezmę. Nie umiem, nie mam potrzebnej do tego wyobraźni. Trudno, poprzestanę na szyciu form płaskich.



Jesień do naszego ogrodu przyszła na czterech krótkich nóżkach. Śliczny jest, odważny i szybki. Bardzo chętnie je kocie chrupki. Nie boi się ludzi, psa ani kotów. Być może mieszka w ogrodzie od dawna, tylko nigdy nie chciał sie nam pokazać. Teraz widocznie uznał, że nic mu nie grozi i chodzi sobie po trawniku szukając pożywienia.



A tu mieszka, w stercie wysuszonego siana. Sam nas zaprowadził.